Dom minimalistyczny zakorzeniony w tradycji

Debreczyn to architektoniczna duma wschodniej części Węgier. Jego rozkwit przypadł na przełom XIX i XX wieku, kiedy zaczęto wznosić obiekty w eleganckim stylu secesji. Chociaż ten kierunek przestał już obowiązywać w architekturze, jest nieustanną inspiracją dla kolejnych pokoleń projektantów, którzy podziwiają asymetrię oraz synergię wnętrza i bryły budynku. Dom minimalistyczny, zaprojektowany przez architektów z węgierskiego studia Sporaarchitects, przemycił do nowoczesności ogromny bagaż tradycji.


Minimalistyczny dom na Węgrzech


Potencjał rzeczywistości

„Architektura, którą tworzymy, jest efektem intensywnych badań, praktycznej analizy, zagadnień teoretycznych przekutych w realną materię, stających się kolektywem napędzającym każdy projekt. W naszej pracy staramy się skupić na zwykłych aspektach codziennego życia, często niedocenianych i lekceważonych. Wierzymy, że najbliższe otoczenie ma w sobie ukryty potencjał, a my czujemy się powołani do tego, aby go wydobyć.” – Sporaarchitects




Dom minimalistyczny otwarty na ogród

Minimalizm wzbogacony

Koncepcja budynku łączy dwa, na pierwszy rzut oka, przeciwstawne bieguny. Z jednej strony kurczowo trzyma się elementów tradycji architektonicznej wczesnego modernizmu, z drugiej strony ucieka w oszczędność, jaką oferuje współczesny minimalizm. Dodatkowo pojawiają się również inspiracje prostą, logiczną architekturą lokalnych domów wiejskich. Dom minimalistyczny łączy estetykę kilku nurtów, pozornie ze sobą sprzecznych, przez to jego dość surowy charakter, stanowczo łagodnieje. Chłodną aranżację wnętrz ociepla przede wszystkim drewno, które jest opozycją dla betonu architektonicznego i szklanych powierzchni. W tym wydaniu minimalizm nie oznacza całkowitej rezygnacji z ozdobnych detali. W łazience celowo jedną ze ścian zdobi elegancka glazura w stylu Art Nouveau, w salonie połączonym z kuchnią kolor przemycają meble.


Dom minimalistyczny łączący tradycję i nowoczesność


Dom w stylu minimalistycznym


Dom minimalistyczny połączony z tradycją




Dom minimalistyczny na węgrzech

Dom minimalistyczny powstał na planie prostokąta, jednak bryła została urozmaicona bocznymi gankami, które są współczesną reinterpretacją architektury starych, węgierskich dworków. Plecione z chrustu, przesuwne parawany nie tylko chronią przed słońcem, lecz konstruują jednocześnie stale zmieniająca się, dynamiczną dekorację. Dom minimalistyczny jest całkowicie odseparowany od ulicy, otwiera się jedynie na werandę, która płynnie przechodzi w krajobraz ogrodu.

Zgodnie z secesyjną estetyką wystrój zewnętrzny budynku powinien tworzyć kompozycyjną oraz kolorystyczną jedność z aranżacją wnętrza. Żadna strefa nie istnieje sama przez się, lecz jest częścią harmonijnej całości.


Nietypowy dom minimalistyczny z dużym tarasem


Dom minimalistyczny w oryginalnej formie




Oryginalny dom minimalistyczny

Nowoczesna elewacja w duchu De Stijl

Guidonia Montecelio jest urokliwym miastem leżącym w regionie Lacjum, sąsiadującym z zielonymi wzgórzami Umbrii i gajami oliwnymi Toskanii. Właśnie tam architekci ze studia Nir Sivan Architects mieli okazję realizować wyjątkowy projekt willi, której nowoczesna elewacja to nieczęsty widok w tej części słonecznej Italii.


Nowoczesna elewacja budynku


„Pod dachem błękitnej włoskiej pogody”

Willa Hoizontal West powstała z inspiracji bajecznym krajobrazem włoskiej prowincji otaczającym parcelę. Stąd też pomysł, aby nowoczesna elewacja uzyskała maksymalny stopień przejrzystości i stworzyła mieszkańcom możliwość podziwiania widoków w panoramicznej perspektywie. Założeniem architektów było również zaprojektowanie takiej fasady, która pozwoli otoczeniu „przeniknąć” do wnętrz, ale będzie jednocześnie solidną „tarczą ochronną” przed niechcianymi wizytami włamywaczy. W tym celu ogromną rolę odegrały dwa czynniki- materiały i ich układ kompozycyjny. Do realizacji tego projektu architekci zaprosili lokalnych kowali, którzy mieli ogromny wkład w końcowy efekt wizualny realizacji.


Wnętrza w stylu minimalistycznym




Nowoczesna elewacja domu jednorodzinnego


Fasada nowoczesnej willi


Elewacja nowoczesnego domu

Nieuwe zakelijkheid

Nowoczesna elewacja budynku posiada dwie integralne warstwy. Zewnętrzna to kolaż podwójnych tafli szkła, wewnętrzna składa się natomiast z modułu stalowych słupów, które oprócz pełnienia roli „szkieletu” dla szyb, we wnętrzu domu przejmują rolę półek. Dzięki temu nowoczesna elewacja rozszerza zakres swoich funkcji.
Wyjątkowo dynamiczna i przestrzenna architektura budynku zaproponowana przez studio Nir Sivan Architects składa się na ogólny język stylistyki De Stijl – kierunku, który w latach 20. XX wieku popularyzował dążenie do otwartej przestrzeni, lansował „elastyczne” projektowanie, funkcjonalność i ostre, wyraźne formy.


Oryginalna fasada domu


Nowoczesna elewacja domu

We włoskim nastroju

Włosi, ludzie pełni optymizmu, kochają swobodę i kontakt z naturą. Słyną także z umiłowania harmonii i zrównoważonych proporcji. Piękno zawsze łączyli z powściągliwością. Dziś do klasycznej estetyki włoskiego stylu dołącza nowoczesność, wzbogacając jego definicję. Wnętrza Hoizontal West zostały zaaranżowane tak, by pogodzić klasyczną elegancję z prostotą. Mieszkańcy mogą cieszyć się przestrzenią tożsamą z tradycją, nierezygnującą z nowoczesnych rozwiązań.


Nowoczesna elewacja domu


Nowoczesna fasada domu

Biblioteka Rumia – kultura pełną parą!

„Kto czyta książki, żyje podwójnie”, kto ma pociąg do przestrzeni tętniących kulturą, w swoim rozkładzie jazdy koniecznie musi uwzględnić przystanek Biblioteka Rumia.

Siermiężny i nieprzyjazny rumski dworzec zbudowany w latach 60. ubiegłego wieku przeszedł gruntowny lifting. Za sprawą Jana Sikory, właściciela autorskiej pracowni projektowej Sikora wnętrza, dworcowa poczekalnia awansowała na uniwersum artystycznego życia.




Biblioteka w Rumi - projekt Jana Sikory


Stacja Kultura w Rumii


Biblioteka w Rumi


Przystanek pierwszy – Stacja Kultura

Biblioteka Rumia, czyli Stacja Kultura to projekt zrealizowany we wrześniu zeszłego roku. Poszerzenie funkcji dawnego obiektu kolejowego nie ograniczyło się wyłącznie do instalacji pokaźnego zbioru woluminów:

„Podstawową inspiracją stał się nurt, obserwowany na całym świecie (m.in. w Bilbao, Nowym Jorku czy Kopenhadze) polegający na redefinicji funkcjonowania współczesnych bibliotek. W skrócie polega on na zmianie postrzegania ich jako miejsc gromadzenia zasobów na biblioteki użytkowników. Można powiedzieć, podążając za Gorgem Ritzerem, że światowe biblioteki zaczęły „naśladować inne środki konsumpcji”. – uzasadnia autor projektu – Jan Sikora.


Biblioteka Rumia - Stacja Kultura


Biblioteka w Rumi - Sikora wnętrza


Sikora wnętrza


Biblioteka Rumia stała się miejscem z wizją, przestrzenią przepływu swobodnych myśli, nieskrępowanych idei. Oprócz zasobnych księgozbiorów, Stacja Kultura oferuje podróżnym spektakle teatralne, wernisaże, koncerty, spotkania z pisarzami.
„Prawdziwym więc celem było stworzenie miejsca żywo reagującego na potrzeby społeczeństwa i współczesności przy zachowaniu kluczowych funkcjonalności. (…) Aspekty funkcjonalne związane z funkcją kulturalną przestrzeni to przede wszystkim wydzielenie przestrzeni ekspozycyjnej na antresoli i punkty ekspozycyjne na parterze. Takie wielopoziomowe zaaranżowanie przestrzeni pozwala na „wciągnięcie” widza w niezwykły spektakl jakim jest szeroko pojęta sztuka.” – twierdzi projektant.


Biblioteka Rumia - projekt dworca


Biblioteka Rumia - Sikora


Biblioteka Rumia

Proszę wsiadać, drzwi zamykać!

Nowy image, jaki zyskała Biblioteka Rumia w 2014 roku, zestraja się z modernistyczną bryłą budynku dworca powstałego w roku 1958.

„Zaproponowana przeze mnie stylistyka wnętrza to wynik analizy (w duchu zrównoważonego projektowania) dwóch różnych stylistycznie przestrzeni – dworca i biblioteki. I o ile przestrzenie bibliotek, moim zdaniem, powinny kojarzyć się i epatować nowoczesnością (by m.in. przyciągać młodych użytkowników), o tyle przestrzenie dworców, powinny moim zdaniem, kultywować tradycję polskiego kolejnictwa. Oczywiście, nie może być mowy o zbyt przesadnym cytowaniu określonej przestrzeni semantycznej, co mogłoby prowadzić do zbyt dużej dosłowności i oczywistości.” – tłumaczy autor projektu.


Projekt Jan Sikora


Dworzec w Rumi


Dworzec kolejowy Rumia


Biblioteka Rumia to przykład mariażu przeszłości i teraźniejszości, połączenia funkcjonalnego, nowoczesnego designu oraz dekoracji odwołujących się do kolejarskich tradycji:

„Proponuję więc połączenie aspektów stylistycznych – nowoczesnych oraz tych, które nawiązują do szeroko pojętej przestrzeni polskiego dworca. Wobec powyższego, przestrzeń tworzą elementy takie, jak nowoczesne meble czy stoły, ale z drugiej strony takie elementy, jak tradycyjny zegar, megafon czy proporcje i kształt torów, które jednoznacznie (a z drugiej strony w sposób nieoczywisty) kojarzą się ze stylistyką polskiego kolejnictwa. Moim zamierzeniem było więc stworzenie przestrzeni, gdzie wyznacznikiem sukcesu nie będzie tylko i wyłącznie ilość wypożyczonych woluminów, ale także identyfikacja użytkowników z miejscem, akceptacja i poczucie zadowolenia z przebywania w nim.” – dodaje.

Na tym rola projektu Jana Sikory się nie kończy. Stacja Kultura została zwycięzcą Plebiscytu Polska Architektura XXL w kategorii Wnętrze Publiczne 2014. Ponadto Biblioteka Rumia silnie oddziałuje na inne miasta, inspiruje i zachęca do tworzenia przestrzeni „krystalizujących tożsamość miast”.


Biblioteka Stacja Kultura


Willa z basenem na przekór regułom

Willa z basenem kojarzy się najczęściej ze zdyscyplinowaną bryłą, spokojnymi proporcjami, logicznie wydzielonymi pomieszczeniami, ściśle określoną ilością metrów sześciennych zbiornika wodnego, ogólną harmonią i ładem. Willa Casa Gomez zaprojektowana przez SOSTUDIO / Sergio Orduña Architects, w jednej z dzielnic meksykańskiego Cancún, zdecydowanie nie wpisuje się w te założenia. Ba! Ona wychodzi daleko poza standardowe ramy wizualne. Nie dość, że oryginalna willa z basenem została kompletnie oderwana od estetyki otoczenia i raczej z nią kontrastuje, to na dodatek wydaje się być zaprojektowana przez nieporadnego architekta. Uwaga, pozory mylą. Projektanci z pełną świadomością stworzyli projekt, który opiera się o chwiejne, ekstrawaganckie i szokujące formy, wyzwalające architekturę z ograniczających ją zasad.

Willa z basenem

Willa z basenem

Rekonstrukcja dekonstrukcji

Chociaż dekonstruktywizm w architekturze królował w latach 80. XX wieku, wyraźnie widać, że jego założenia „nie poszły w las” i chętnie są wcielane w projekty współczesnych architektów. Zerwanie z ograniczającymi architekturę hasłami modernistów („forma służy funkcji”, „czystość formy”), pozwoliło projektantom odzwierciedlić osobiste wizje, sprawić, że ich dzieła są wiarygodnym i autentycznym obrazem własnej inwencji. Niekonwencjonalna willa z basenem zupełnie sprzeciwia się sztywnym regułom, w ten sposób projektanci z SOSTUDIO / Sergio Orduña Architects reaktywują credo dekonstruktywistów.

Willa z basenem
Willa z basenem

Geometryczna nierównowaga

Awangardowa willa z basenem powstała w mieście leżącym u wybrzeży Morza Karaibskiego. Cancún to prężnie rozwijający się kurort wypoczynkowy posiadający przebogatą ofertę turystyczną, a przede wszystkim fascynującą panoramę. Błękit nieba niemal stapia się z lazurowymi wodami Morza Karaibskiego, zacierając granicę horyzontu. W tym zjawiskowym otoczeniu willa z basenem wydaje się być jeszcze bardziej nierzeczywista.

Willa z basenem
Willa z basenem
Willa z basenem

W całym projekcie najbardziej zadziwiająca i jednocześnie najbardziej szokująca jest bryła budynku- jej nieregularne, fantazyjne, krzywoliniowe kształty, „pijane ściany” o chwiejnej, tańczącej konstrukcji. Nieoczekiwane załamanie ścian i dachu, ostre skosy, odważne pochylenia powstały jakby na przekór logice i zdrowemu rozsądkowi.

„Starannie dobrany wachlarz materiałów, tekstur i kolorów był kluczem do stworzenia sensownych aranżacji wnętrz w tak osobliwych, abstrakcyjnych warunkach. Pozorna dysproporcja i chaos są łagodzone przez harmonijne zestawienie betonu, drewna, granitu i aluminium.” – podkreślają pomysłodawcy projektu.

Willa z basenem

Fotografie: Josè Gallardo and Maribel Garzòn

Dom na skarpie z panoramicznym widokiem

Dom na skarpie zaprojektowany przez japońskich architektów Hidemasa Yoshimoto i Masahiro Miyake ze studia y+M design office to wcielenie modernistycznych koncepcji projektowych. Zdyscyplinowana formalnie bryła ogranicza się do zgeometryzowanych segmentów– nie znaczy to, że sama konstrukcja jest ograniczona i nudna. Sześcienny układ struktury budynku ma wiele wspólnego z założeniami konstruktywizmu (bliższemu sztuce, niż architekturze), toteż o monotonii nie może być mowy.

Dom na skarpie
Dom na skarpie

Jak okiem sięgnąć

Dom na skarpie powstał w atrakcyjnym otoczeniu krajobrazu, jaki proponuje swoim mieszkańcom Kobe – jedno z największych miast portowych Japonii, położone na wyspie Honsiu. Od strony północnej budynek leży u podnóża góry Rokko, natomiast jego południowy segment skierowany jest w stronę Morza Wewnętrznego.
Projektanci w pełni wykorzystali potencjał terenu, nie naruszając przy tym jego naturalnej równowagi. Dom na skarpie dostosował się do zastanej przestrzeni, nie na odwrót. Stopniowa gradacja wysokości wielościanów konstruujących piętro zapobiegła uszkodzeniu koron drzew i doprowadziła do tego, że budynek, nazwany przez autorów projektu Slide House, może współistnieć ze swoim otoczeniem.

Dom na skarpie

Dom na skarpie

Kostka Rubika

Logika, symetria, przestrzenność – to trzy kluczowe atrybuty konstrukcji budynku. Kilka dekad temu na tych filarach opierały się projekty papieża modernizmu- Le Corbusiera i kapłana minimalizmu- Miesa van der Rohe. Architektom ze studia y+M design office udało się wcielić powyższe założenia i jednocześnie w pełni zrealizować marzenia swoich klientów. A trzeba przyznać, że przed projektantami stanęło nie lada wyzwanie. Przyszli mieszkańcy życzyli sobie, aby ich przestrzeń życiowa była miejscem intymnym, prywatnym, zarezerwowanym jedynie dla domowników, a z drugiej strony chcieli pozostać w stałym kontakcie z naturą. Dom na skarpie okazuje się być w swojej idei niczym kostka Rubika układana w różnych konfiguracjach.

Dom na skarpie

Dom na skarpie
Dom na skarpie
Dom na skarpie
Dom na skarpie

Dom na skarpie zmienny jak pogoda

Dom na skarpie należy traktować również w kategorii domu inteligentnego. Pewne zabiegi architektoniczne pozwoliły na to, aby budynek został odpowiednio dostosowany do zmiennych warunków klimatycznych największej japońskiej wyspy.

Fasada domu działa jak brise soleil – czyli łamacz światła. W lecie rozprasza silne promienie słońca, aby maksymalnie zminimalizować ilość ciepła docierającego do wnętrza, daje cień, chroni również mieszkańców przed oślepieniem ich zbyt intensywnym światłem. Zimą, kiedy słońce znajduje się nisko nad horyzontem, zewnętrzne żaluzje zapewniają odpowiednie nasłonecznienie domowych pomieszczeń.

Od strony technicznej Slide House, zaprojektowany przez studio y+M design office, przypomina projekt Le Corbusiera z 1952 roku – budynek mieszkalny Unité d’Habitation. Architekt wykorzystał w nim łamacze światła wykonane z żelbetonu.

Dom na skarpie

Dom na skarpie
Dom na skarpie
Dom na skarpie

Dom w lesie – architektura wbrew konwencjom

Dom w lesie? Cóż w tym dziwnego? Najnormalniejsza rzecz na świecie, przecież … ale ten egzemplarz – sami przyznacie – trochę odbiega od tak zwanej normy. Najwyraźniej nie jest to część naturalnego otoczenia, bo nie przypomina ani znajdujących się w pobliżu jaskiń, ani skał, ani też ruin dawnych budowli. Sceneria przypomina raczej kadr z filmu SF, w którym tubylcy zamieszkują porzucony statek kosmiczny. Z czasem, wrak zacznie porastać roślinnością, całkowicie wtapiając się w krajobraz.


dom w lesie przypomina statek kosmiczny


Willa-muszla. Japonia


Nie całkiem po japońsku

Chcąc zasiedlić miejsce, które przez następne lata będzie często odwiedzane, ale jednocześnie dobrze zsynchronizowane z naturą, architekci studia Artechnic wpadli właśnie na taki pomysł – dużej struktury ukształtowanej na podobieństwo muszli unoszącej się nad ziemią. I nie chodzi tu wcale o bierne poddanie się naturze, tylko o zgodną koegzystencję. Istnienie tej struktury zależy przecież od jej zdolności do przetrwania w „bezlitosnym” środowisku. A skoro już wydarto naturze przestrzeń do życia, adaptując ją do funkcji schronienia, dom w lesie należało porządnie zaizolować przed działaniem czynników atmosferycznych i biologicznych. Dzięki temu zapewni on właścicielom należyty komfort i na długo pozostanie w dobrej kondycji, będąc zarazem w ciągłym użyciu. Klimat panujący w tym regionie jest bardzo surowy. Normą są niskie temperatury i bardzo wysoka wilgotność, dlatego wiele domów wzniesionych w konwencjonalny sposób szybko ulega tu „erozji”.


dom w lesie "owinięty" wokół drzewa. Japonia


całkiem nie po japońsku. Architektura nowoczesna w środku lasu


W związku z naturą

Decydując się na spiralną strukturę architekci starali się podkreślić związek z otaczającą naturą, jak czyni to wiele współczesnych rzeźb. Największą zaletą domu w lesie, czy tak zwanego „domku z ogródkiem” jest to, by zapewnić jego użytkownikom należyty wypoczynek i rekreację, ale przede wszystkim jest to bliskość natury – malownicze widoki, które nigdy się nie opatrzą. I chyba nie trzeba tłumaczyć tego, że dom – nawet ten letniskowy – powinien być funkcjonalny nie tylko przez weekend. No bo, jeśli z bywaniem takiej rezydencji nierozerwalnie mają się wiązać długie godziny (a może i dni?) spędzone na jej utrzymaniu w należytej kondycji, to po co w ogóle się tam wybierać?


Karuizawa. Dom w lesie. Artechnic


W okolicach Karuizawy

Wprawdzie w tej okolicy raczej unika się betonu jako budulca, jednak jego zastosowanie i uniesienie całej struktury tego konkretnego domu w lesie, pomaga mu skutecznie bronić się przed wilgocią. Komfortowi siedliska w kształcie muszli poświęcono naprawdę sporo uwagi. W regionie Karuizawy, o utrwalonym statusie letniego kurortu, wiele starych willi czerpie ze stylu tradycyjnego – z czasów, kiedy goście przyjeżdżali tu z intencją przynajmniej miesięcznego pobytu. Fakt, że dzień lub dwa należało spędzić najpierw na doprowadzeniu domu do stanu używalności, zdawał się nie mieć większego znaczenia. Jednak wraz z pojawieniem się szybkich kolei (Shinkansen), Karuizawa stała się „odległa” od Tokyo zaledwie o godzinę  i 10 minut. Normą stało się więc przyjeżdżanie tutaj, choćby tylko na weekend. A krótsze wizyty oznaczają jeszcze mniej czasu na zabiegi „pielęgnacyjne” przy domu.


willa w kształcie muszli, okolice Karuizawy. Japonia


Shell House. Minimalistyczne wnętrze


Dom w lesie ma biometryczne zamki?

Pełna kontrola systemu mechanicznego i elektrycznego w tym domu może się odbywać z pomocą zaledwie trzech guzików. W dodatku, biometryczny system zabezpieczeń (i takież zamki w drzwiach) do minimum redukują niepokój o bezpieczeństwo mienia i własne. Zainstalowanie wykonanego specjalnie pod tę realizację ogrzewania podłogowego minimalizuje zużycie energii tak, by nie trzeba było zadawać sobie trudu opróżniania drenażu przed mrozami, jak we wszystkich chłodnych regionach. Ponadto, system jest też wysoce wydajny jeśli chodzi o zapobieganie zapleśnieniu, a na dodatek zapobiega przeciągom, co pozwala cieszyć się wielką otwartą przestrzenią.


wnętrze ekstrawaganckiej willi. Japonia


Panta rhei – wszystko płynie

Dom w lesie „owinięto” wokół sporej jodły stanowiącej jego centrum i osadzono tuż przed szpalerem sosen wypełniającym główny widok. Pełną strukturę willi (w kształcie litery J) tworzą dwie cylindrycznie zakrzywione bryły o różnych rozmiarach. Prosta część literki J (mniejsza bryła) łączy się z zakrzywioną częścią J (większa bryła), choć od frontu nie jest to takie oczywiste. Szerokość górnej ściany owalnie zagiętego budynku jest niejednorodna –  zwiększa się płynnie od 350 mm aż do 750 mm na obu końcach, tak by spełnić nałożone na konstrukcję wymogi budowlane. Ścięte, proste linie pojawiają się jedynie na obrzeżach „muszli”. Zewnętrzna powłoka budynku ma się z biegiem czasu zasymilować z otoczeniem, dlatego surowy beton na całej zewnętrznej powierzchni wykończono specjalną hydroizolacyjną powłoką penetrującą.


dom - muszla - w samym środku lasu


Podłogę „uniesiono” 1400 mm nad powierzchnię gruntu. Niżej położona częścią muszli mocno przestaje na zewnątrz i wspiera taras o tej samej wysokości. Wszystkie wloty powietrza i wyloty spalin zainstalowano poniżej linii ram okiennych, pozwalając by powietrze ulatywało na zewnątrz przez kraty wentylacyjne tarasu. Na dodatek zmyślny podział okien maksymalnie wspiera naturalną cyrkulację. Do tego stopnia, że w głównej części wnętrza wcale nie było potrzeby instalowania klimatyzacji.


futurystyczna rezydencja. Japonia


Willa-muszla, łazienka


Na okrągło

Przed przeciągami chroni domowników ciepłe powietrze uwalniane przez szczeliny przy oknach.  A w czasie nieobecności gospodarzy, kiedy temperatura spadnie poniżej zera, automatyczny system zainstalowany pod podłogą uruchomi procedurę „przeciwmrozową”. Ponieważ w pierwszej kolejności ogrzewane są przestrzenie instalacyjne, procedura może przebiegać przy naprawdę minimalnym nakładzie energii. Cały system był jeszcze dodatkowo „tuningowany” przez dodanie funkcji osuszania i wentylacji. Przez okrągły rok pracuje w trybie automatycznym, a jego wydajność jest doprawdy zdumiewająca. Taki dom w lesie – zaawansowany technologicznie i praktycznie bezobsługowy – skusiłby pewnie niejednego zdeklarowanego zwolennika wielkich aglomeracji…


Rezydencja leśna w kształcie muszli. Artechnic


Futurystyczna japońska rezydencja w lesie


zdjęcia: Nacasa & Partners Inc. ; źródło: Artechnic

Elewacja z drewna drugą skórą domu

Elewacja z drewna wraca do łask i dziś stosuje się ją równie chętnie na domach całorocznych, jak i letniskowych. Rezydencja Fire Island – letni dom położony na plaży w resorcie Pines, na „Wyspie Ognia”. Fire Island to podłużna wyspa barierowa rozciągnięta wzdłuż południowego brzegu Long Iland (Nowy Jork). Powiedzmy, że coś w rodzaju „naszego” Helu …  Kto raz odwiedził to specyficzne kurortowe miasteczko, ten bez trudu rozpozna typologię tamtejszej architektury. 600 najdroższych nieruchomości Fire Island i dwie trzecie basenów znajdujących się na wyspie zbudowano właśnie w Pines. Niespełna kilka lat temu populacja tego miejsca wynosiła aż … 12 osób zameldowanych na stałe. Za to latem „loguje się” tutaj około 3 000 rezydentów, osiągając apogeum w trakcie weekendów.


drewniane elewacje w kurorcie Pine, Fire Island. NY


Miejscowa architektura odzwierciedla dobrze rozumiany pragmatyzm tutejszych budowniczych. Pozwala to wznosić budynki, których żywotność przekracza długość życia właścicieli, wciąż mieszcząc się w tak zwanym rozsądnym budżecie. Zabudowania zachowują przy tym dość przewidywalną, żeby nie powiedzieć – nudnawą – strukturę.


elewacja z drewna w szkicach domu w Pines, Fire Island, NY


Elewacja z drewna – we własnej skórze najlepiej

Ten dom, choć także „ubrany” w elewację z drewna, wnosi do „jankeskiej  oszczędności” odrobinę nadmorskiego, frywolnego ducha wakacji. Materiały i cechy charakterystyczne pozostają wprawdzie wspólne, ale patrząc na tę bryłę postrzegamy elewację z drewna raczej jako „skórę domu”, niż jako banalny kontener. I właśnie ta skóra zatrzymuje w jego wnętrzu ciepło. W dodatku, drewno jest także budulcem małej architektury ogrodu i tarasu, a całość nabiera dzięki niemu kuszącej przytulności. Z biegiem lat, cedrowe deski układane na zakładkę, zyskają taką samą patynę, jak sąsiednie domy. Fasada skromna – zgrzebna elewacja drewniana, tylko ogromne okna odkrywają przed gośćmi luksusowe wnętrze.


elewacja z drewna, prywatny dom letniskowy w Pine, Fire Island


otwarta kuchnia z jadalnią. Dom letni w Pines. USA


Zanim zdecydowano, że życie będzie toczyć się wokół basenu, uważnie przyglądano się sąsiednim posesjom. Częstotliwość korzystania z pomieszczeń wewnątrz domu, ich rozkład i połączenie z architekturą zewnętrzną, mają bezpośredni związek z codzienną wędrówką słońca: śniadanie przy basenie, koktajl party i pogawędki na przednim tarasie, wieczory w świetle zachodzącego słońca. Sypialnie, oczywiście, na tyłach domu.


otwarta kuchnia letniej rezydencji Fire Island. USA


living room, letnia rezydencja Fire Island, NY.


drewniane stopniowane tarasy domu letniego na Fire Island, NY


projekt i zdjęcia: Studio Twenty Seven Architecture

Luksusowy dom z widokiem na bezkresny Atlantyk

Luksusowy dom położony w malowniczych okolicach Kapsztadu wymagał wykończenia wykonanego prawie wyłącznie na zamówienie. Życzeniem klienta było stworzenie naprawdę awangardowej rezydencji. Nie obyło się bez rozbiórki istniejącego domu do stanu surowego. Na dodatek trzeba było rozbudować projekt (w niełatwej lokalizacji) tak, by znalazły się w nim jeszcze pokoje dla dzieci, siłownia oraz kino domowe. Jakby tego było mało, należało również pomyśleć o zapewnieniu nowym lokatorom rozrywki w postaci otwartego basenu przy tarasie.


willa na szczycie wzgórza Lions Head, widok z basenu. Afryka Południowa


afrykańska willa XXI wieku. Kapsztad, RPA


Na lwiej głowie

Luksusowy dom jest usytuowany na końcu „ślepego zaułka skarpy” Signal Hill (przez miejscowych zwanego też Głową Lwa), skąd rozciąga się widok na wybrzeże Atlantyku i wyspę Robben Island. Nieruchomość graniczy ze ścisłym rezerwatem Gór Stołowych, w związku z tym w trakcie przebudowy należało się poddać rygorystycznym wymogom miejscowego prawa. Architektura rezydencji odwołuje się do optycznej gry między jego elementami horyzontalnymi (często podwieszanymi) i pionowymi. Kubistyczna forma willi mocno kontrastuje z organiczną „fakturą” środowiska, w której została osadzona. By zmiękczyć te ostre, współczesne linie oraz wesprzeć „ujarzmienie” światła (w tym światła odbitego), w fasadzie domu zamontowano przesuwne ekrany wykonane z nieregularnie rozmieszczonych drewnianych listewek. „Pergole” wprowadzają dodatkowy element gry światłocienia, spełniają też funkcję parawanu osłaniającego dom od sąsiadujących posesji.


awangardowa rezydencja w Kapsztadzie, RPA


Eklektyczna partytura

Wyrastający tuż za domem zagajnik eukaliptusowy, położony u stóp wzgórza Lions Head, stanowi przepiękne tło dla głównego salonu z kominkiem. Wnętrze salonu i jadalnię zdominowały bliźniacze podświetlane płyty z onyksu.  Wybrano je na obudowę kominków, by dobrze kontrastowały z białym marmurem Volakas, którym wyłożono podłogi, czarnym sufitem i lśniącymi elementami stolarki wybranych mebli.  A meble (jak to zwykle bywa w luksusowym domu) stanowią kombinację „importu” najlepszych brandów międzynarodowych oraz elementów wykonanych na specjalne zamówienie. Zestawione z nimi autentyczne, perskie dywany (z prywatnej kolekcji klienta) tworzą prawdziwie eklektyczną „partyturę” wnętrzarską.


rezydencja na południu RPA, pracownia ARRCC


wystrój ekskluzywnej rezydencji w RPA


Luksusowy dom z Drogą Mleczną na wyłączność

Z otwartym planem jadalni i salonu sąsiaduje bar oraz kuchnia. Kominkom przydają symetrii bliźniacze, podświetlane blaty (barowy i kuchenny), również wykonane z kamienia półszlachetnego. Dodatkowo zdobi je lakierowana rama z czarnego obsydianu. Przy barze znalazło się też miejsce na wykonany na zamówienie humidor, zapewniający optymalne warunki pokaźnej kolekcji cygar. Wykorzystano do tego hiszpański cedr, wysokogatunkowe szkło oraz panele sztucznej skóry z „jaszczurzym printem” i perłowym połyskiem. Pod projektem kuchni podpisuje się oczywiście studio ARRCC. Dramaturgii dodają wnętrzom przepierzenia i przegrody. W strefie  dziennej luksusowego domu sufit jest czarny, jak noc, ale za to ze światłowodowym oświetleniem, będącym „repliką” Mlecznej Drogi. Konstrukcję wykonano z segmentów płyt, w których otwory nawiercano ręcznie i – także ręcznie – poprowadzono w nich światłowody. W suficie zamontowano też opuszczany telewizor i sześciostrefowy system audio – wszystko kontrolowane za pomocą paneli dotykowych.


obudowa kominka - podświetlany kamień półszlachetny. Salon rezydencji w RPA


Uwodzicielska elegancja

Pawilon przy basenie wykonano głównie z tarcicy Iroko. „Drewniana sofa” w kąciku wypoczynkowym jest dyskretnie podświetlona od spodu, a wystawna tapicerka wnosi do „pokoju” na świeżym powietrzu kuszący komfort. Altankę „domyka” od góry drewniana pergola, zapewniając jej nieco cienia. W kontrze do jasnego marmuru na zewnętrznych podłogach, „lewitującą” półkę kominka przestającą poza krawędź basenu obłożono czarnym marmurem Nero Maraquino. Basen typu infinity pozwala na to, by wzrok szybował daleko ponad bezkresny Atlantyk, albo w dół wzgórza Signal Hill – na rozciągający się poniżej pejzaż Cape Town. „Widok naprawdę zapiera dech w piersiach” – mówi Mark Rielly (pracownia ARRCC)


infinity pool przy luksusowym domu na wzgórzu Signal Hill


W pobliżu zewnętrznej jadalni zamontowano grill, a jego tylną ściankę także obłożono marmurem Nero Maraquino, który tworzy zarazem piękną ramę dla panoramy wzdłuż Signal Hill. W kontraście do polerowanych marmurowych wykończeń, stół na zewnątrz wykonano z litego drewna tekowego, pozostawiając naturalny oflis, co ładnie komponuje się z drewnianymi ekranami. Poza tym, meble na zewnątrz są nowoczesne i jak najbardziej pasują do widoku.


willa z widokiem na Ocean Atlantycki


Świetliste mozaiki

Projektowanie oświetlenia jest kluczowe dla każdej realizacji. W luksusowym domu na południu Afryki zarówno to jaskrawe, jak i to dyskretne pomyślano tak, żeby wywołać efekt „wow”. Zadbano też o jego „warstwowość”, by móc kreować we wnętrzach różne nastroje. Wszystkie przegrody i podwieszane sufity zaopatrzono w subtelne, ciepłe światło dające poświatę jedynie na konturach. By zaakcentować luksusowe wykończenia, zastosowano nieoczywiste podświetlenia. Najbardziej spektakularne wydają się podświetlenia onyksu i światłowodowa droga mleczna. W przeciwieństwie do zewnętrznych horyzontalnych „szatersów”,  żaluzje wewnętrzne i przesuwne ekrany z perłowym poblaskiem bazują na nakładających się na siebie wzorkach o motywie kolistym. One też igrają ze światłem, filtrują je i załamują „wyświetlając” we wnętrzach ulotne mozaiki.


wnętrza willi na wzgórzu Lions Head. Kapsztad


sypialnia rezydencji w Kapsztadzie


Bąble, bąbelki, perełki

Jednym z ciekawszych zakątków domu są pokoje dziecięce – sypialnie i miejsce zabaw. Inwestor życzył sobie, by stworzyć tu urzekającą przestrzeń do zabawy, ale jednak nieodstającą od całego konceptu. Główną atrakcję stanowi tu tropikalne akwarium. Są oczywiście i gadżety elektroniczne, włączając w to „plazmę” o przekątnej 65 cali, Play Station, Wii, Xbox itd. Meble o organicznych kształtach wybrano specjalnie do tego pomieszczenia. Żyrandol Bubble uatrakcyjnia tę przestrzeń i pasuje świetnie do wodnych fantazji kącika zabaw. Znalazło się tu parę designerskich perełek, by wymienić choćby stojącą lampę projektu Marcel’a Wanders’a – Cappellini, Big Bea – sofkę Porado, czy pufy Notus  ze skóry w dopełniających się barwach.


akwarium w luksusowym pokoju dziecięcym. Willa w Kapsztadzie


Z kolei  „kinoteatr” na poziomie piwnicy to  przytulny kokon wyściełany skórami i zamszem. Zamiast konwencjonalnych foteli kinowych, wstawiono tu sofy i otomany, na których można się umościć dużo swobodniej. Ściany wokół przysłonięto zasłonami z wyjątkiem jednej, tylnej, którą otapicerowano panelami w odcieniach perłowego beżu, kości słoniowej i taupe. 4Ward Design – to specjaliści zaangażowani w projekt instalacji elektronicznej, która chełpi się systemem głosników THX (rating 7.2.). Dobywający się z nich dźwięk potrafi zatrzymać pracę serca …



zdjęcia: Adam Letch, źródło: ARRCC

Projekt: ARRCC Mark Rielly Team; wnętrza: Mark Rielly & Michele Rhoda

Nowoczesna willa – luksus odpowiedzialny

Nowoczesna willa składa się z dwóch, przytulonych do siebie na krańcach, prostopadłościennych brył wyłożonych wapieniem Moca Fino. Podłużne lobby domu przysłonięto na dwóch wysokościach szkłem z drewnianą pergolą. Od niego odchodzą wszystkie pozostałe przestrzenie.


willa Dalias, projekt: Grupoarquitectura


przeszklony przedsionek nowoczesnej willi. Meksyk


Jak szeroko

Główne bryły willi są dość hermetyczne od zewnętrznej strony posesji. Za to prawie całkowicie otwierają się na ogrody i tarasy wychodzące na południe i zachód, przez co „łapią” całe światło słoneczne od strony basenu. Dlatego zaprojektowaliśmy aluminiowe „markizy”, pod którymi można posiedzieć na wolnym powietrzu, korzystając z przyjemnego półcienia. Dom zbudowano korzystając z systemowych konstrukcji betonowo-stalowych, co pozwoliło na uzyskanie „czystych” przestrzeni przeszklonych fasad o szerokości aż 14 m, bez stosowania dodatkowych podpór.


imponujące tarasy meksykańskiej willi


luksusowa willa w Meksyku, widok od strony ogrodu


Stereo i w kolorze

Nowoczesna willa ma zupełnie neutralne kolory. W środku również jest wyłożona beżowym kamieniem wapiennym, a jej podłogi pokrywa absolutnie czarny granit, któremu towarzyszą skórzane akcenty. To pozwoliło na wprowadzenie koloru i ciekawych tekstur w meblach, dekorach oraz dywanach. W wysmakowanej kolekcji mebli tego domu znajdziemy takie brandy, jak Casa Milano, Ceccotti, Felxform, Gervasoni, Lema, Maxalto, Meridiani, Modulnova, Paola Lenti, czy Porro. Poza tym wyszliśmy z założenia, że tak naprawdę ogrody są przecież pełne nasyconych barw.


sypialnia willi Dalias, Gruppoarquitectura


salon nowoczesnej willi - 14 m otwarte na ogród


Nowoczesna willa środowisku miła

Jeśli chodzi o aspekt ekologiczny, trzeba powiedzieć, że wszystkie pomieszczenia nowoczesnej willi Dalias mają optymalną orientację względem stron świata, a więc i komfortową temperaturę. Wszystkie okna domu wykonano z niskoemisyjnego szkła, czyli takiego, które pokryto specjalną powłoką selektywnie przepuszczającą różne długości fal świetlnych. Spektrum widzialne i ciepło słoneczne swobodnie przenikają do wnętrza willi, ale już ciepło, które próbuje się wydostać na zewnątrz, odbijane jest przez tę warstwę z powrotem do środka. Energia potrzebna do ogrzewania wody w basenie i wody do użytku domowego, a także do ogrzewania konwekcyjnego jest pozyskiwana solarnie. Pełną parą działa system wprowadzania wody do ponownego obiegu. Wodę, która potem służy np. do podlewania, oczyszcza kilkanaście filtrów, które w tej materii są swoistymi dziełami sztuki. Wszystkie systemy elektryczne, włączając w to oświetlenie, bezpieczeństwo, rolety, systemy audio-wideo, itd. są w pełni zautomatyzowane.


wodę w tym basenie podgrzewa się dzięki energii z ogniw solarnych


willa projektu Gruppoarquitectura, widok na ogród


Na Zachodzie bez zmian

Brazylijskie studio Grupo Arquitectura zostało założone w 1980. Interdyscyplinarna firma działa w obszarze architektury rezydencjalnej, projektów urbanistycznych, deweloperskich,  projektowania wnętrz i przestrzeni publicznych. „Cieszymy się ogromnym zaufaniem klientów, którzy zwykle dają nam wolną rękę. Dzięki temu zyskujemy pełną swobodę, a proces projektowania i budowa przebiegają sprawnie i gładko. W przypadku willi Dalias możemy się pochwalić, że to jedna z tych realizacji, w których od pierwszego szkicu do momentu oddania właścicielom kluczy nie zmieniono absolutnie niczego… „


willa Dalias, kuchnia


lobby i klatka schodowa, willa Dalias. Meksyk


zdjęcia: Augustin Garza, źródło: Grupo Arquitectura

Zabudowa bliźniacza monotonii nie oznacza

Zabudowa bliźniacza ma swoje szczególne uwarunkowania. Dobry projekt architektoniczny takiej zabudowy nie powinien się ograniczać do wyłącznie określenia funkcjonalnych podziałów dostępnej przestrzeni, czy właściwego wykonania detali. Nawet zabudowie bliźniaczej można nadać charakterystyczny rys, uwzględniając w projekcie – rzecz jasna – potrzeby przyszłych mieszkańców, o ile tylko są one na etapie projektowania znane. A w przypadku projektowania domów najczęściej tak właśnie jest. Po pierwsze, trzeba zdefiniować cechę dominującą nad wszystkimi komponentami zabudowy bliźniaczej. Zwłaszcza, w takiej sytuacji, jak ta, gdzie projekt musiał uwzględnić trzy typy zabudowy:  dwa rodzaje bliźniaczej oraz dom jednorodzinny.


zabudowa bliźniacza na wschodzie Hiszpanii, prowincja Walencja


Dominanta

Spójność tę osiągnął Antonio Altarriba  zmyślnie kierując układem poszczególnych modułów, a także decydując o kolorze i wyborze materiału na „tkankę” fasad. Dominantą tego projektu z pewnością jest kamień i grafitowy korpus, który optycznie gra „na przestrzał”, przez całą uliczkę. Do tego dochodzą ogródki w podstawie wszystkich posesji, z ich zielonymi trawiastymi „dywanami” i krystaliczną wodą przydomowych basenów.


specyficzne ułożenie domów w zabudowie bliźniaczej.


Sygnaturą zabudowy bliźniaczej z Rocafort (Walencja) jest również to, że udało się tu uciec od monotonii identycznych powtórzeń – poczucia, na które można czuć się skazanym pracując nad projektem zabudowy bliźniaczej. Poszczególne elementy tej realizacji pojawiają się naprzemiennie, raz mocniej, raz płyciej osadzone w swoim szeregu.


bliźniacza zabudowa w hiszpańskim miasteczku Rocafort


Zabudowa bliźniacza – razem czy osobno?

Ogólnie rzecz ujmując, tę zabudowę bliźniaczą skomponowano jako sumę rozłącznych elementów, które można pogrupować, ale równie dobrze można by je postawić jako wolnostojące. Zachowano przy tym sugestywną, stylistyczną jedność wprowadzając odrobinę różnorodności, co jest znamienne dla współczesnej architektury. Godny uwagi jest także fakt, że wiele składowych tworzących ostateczny efekt uzyskany w tej realizacji, wykonano z elementów zunifikowanych, co pozwoliło na znaczne oszczędności.


posesja w zabudowie bliźniaczej na południowym wschodzie Hiszpanii. Region Walencji


Innym interesującym aspektem projektu tej zabudowy bliźniaczej jest odkrycie, którego dokonamy zaglądając do poszczególnych domów. Naturalnie, architekci od dawna czują szczególne upodobanie do tego, by choć w zarysie kreować także atmosferę wnętrz projektowanych przez siebie budynków, starając się uchronić swoje obiekty od postrzegania ich wyłącznie przez pryzmat fasady. Tak stało się i w tym przypadku, dzięki specyficznemu patio.


szklane patio doświetla wnętrze domu


To prawda, patio nie jest nowym wynalazkiem, zwłaszcza w kulturze iberyjskiej, choć kiedyś, z czysto utylitarnego punktu widzenia, wprowadzano je do projektu głównie wtedy, kiedy sama architektura nie mogła dostarczyć wnętrzom dostatecznej ilości światła. Prawdą jest także to, że odkąd postmodernizm obrał nowe drogi, coraz bardziej ulegamy osobistym odczuciom architekta oraz inwestora, nie stroniąc nawet od sprzeczności.  Zgodnie z nowszymi propozycjami architektonicznymi, patio jest pożądane nawet wtedy, kiedy nie musi doświetlać wnętrza. Tym razem „poszło” o  niewielki kubik, który stał się szklaną rzeźbą przeszywającą serce domu.


w sercu domu filarem przestrzeni jest szklane patio


Liryka, tkliwa dynamika

Przez szklane ściany kompaktowego prostopadłościanu światło łagodnie sączy się do wnętrz. Czasami łącznik, wokół którego opływają przestrzenie domu staje się nawet bardziej „teatralną” częścią jego wystroju. W burzowe dni, kiedy mocno pada deszcz, na szybach patio można obserwować piękny spektakl tańczących kropli wody. Ale szklana rzeźba wprowadza tu nie tylko element liryczny. Stanowi również filar przestrzeni i – prawdopodobnie – trzeci, godny odnotowania specyficzny punkt tego projektu zabudowy bliźniaczej.


dom w bliźniaczej zabudowie, wnętrze w drewnie


Mały błękit

Jeśli chodzi o rozwiązanie przestrzeni parteru, wyodrębniono tu trzy wyraźne sekcje, od ogólnodostępnej, do całkiem prywatnej, bez wyrzekania się atutów niewielkiego ogrodu, na które wychodzą duże okna. Powstały tu gościnne przestrzenie, w których zacierają się granice między wnętrzem a ogrodem. Domownicy mogą do woli cieszyć się  przebywaniem na świeżym powietrzu,  zwłaszcza w strefie, gdzie część fasady jest „cofnięta”, tworząc zadaszone miejsce, zachęca do korzystania z ogrodu i basenu, które na każdej posesji są „w pakiecie”.  Pozostańmy jeszcze na chwilę przy basenie – to kolejny element poetycki, który ujawnia się zwłaszcza nocą kiedy podświetlona woda rezonuje z wnętrzami domów błękitnymi rozbłyskami.


posesja zabudowy bliźniaczej, widok od strony basenu


zdjęcia dzięki uprzejmości ANTONIO ALTARRIBA COMES

Eko dom musi być nudny? Bzdura!

Eko dom, który stanął na początku tego roku w nadbałtyckiej miejscowości Trosa (ok. godzinę jazdy samochodem na południe od Sztokholmu) stanowi namacalny dowód, że jest inaczej. O Trosie – zapewne nie bez przyczyny – mówi się, że to miasteczko milionerów. H8, jeden z flagowych projektów firmy Procyon, z pewnością przykuje uwagę osób ceniących nowoczesne, ale dalekie od szablonowych, rozwiązania.


pasywny dom firmy Procyon, Szwecja


eko dom. Trosa, Szwecja

Projekt budynku i rozwiązań technicznych: mgr inż. arch. Łukasz Traczyk; foto: Peter Hagström



Cóż, że ze Szwecji

Prosta forma domu pasywnego o powierzchni ok. 180 m² została wyraźnie przełamana optyczną grą dwóch, przenikających się pod ostrym kątem, brył. Tę grę dynamizuje dodatkowo kontrast między bielą a grafitem elewacji. Do jej pokrycia użyto malowanych desek drewnianych, nawiązując tym samym do tradycyjnej szwedzkiej architektury. Z tym, że tutaj użyto desek ściśle podporządkowując kierunek ich łączenia „połamanej” geometrii budynku. Odejście od konwencji – wyraźną asymetrię widać też w podziałach okiennych, zarówno od wewnątrz, jak i na zewnątrz (przy podniesionych żaluzjach).


sypialnia z łazienką en suite. Projekt H8, Procyon


pomarańczowe akcenty łazienki domu H8

foto: Peter Hagström



Dom jest pasywny i są na to papiery

Dom w Trosie został zaprojektowany i – co znacznie ważniejsze – zrealizowany jako pasywny, co potwierdza nadanie indywidualnego certyfikatu Passive House Institute. Wodę, zarówno tę użytkową, jak i tę krążącą w instalacjach ogrzewa pompa ciepła typu: powietrze woda. Południowa ściana eko domu – zgodnie z wytycznymi Instytutu w Darmstadt  – posiada liczne przeszklenia, które maksymalizują wnikanie energii słonecznej do wnętrza wtedy, kiedy to najbardziej pożądane  – czyli jesienią i zimą. Za zatrzymanie ogrzanego powietrza odpowiada rekuperacja poprowadzona w przestrzeni sufitu. Okna i drzwi domu H8 spełniają wyśrubowane normy szczelności i przenikalności ciepła. Za to od strony północnej postawiono jedynie na akcent kolorystyczno-formalny, w postaci zadaszenia nad wejściem. Poza tym w zasadzie nie ma okien z tej strony, co z kolei minimalizuje straty cieplne.


dom na skale, Trosa. Szwecja

foto: Peter Hagström



widok na kuchnię, dom pasywny. Procyon

Projekt wnętrz: mgr inż. arch. Magdalena Kulik; foto: Peter Hagström



Eko architektura też ma designerskiego pazura

Przestronne wnętrza eko domu zaprojektowano w zgodzie z głównymi założeniami stylu skandynawskiego, jednak bardzo nowocześnie – tak, by zapewnić maksymalną swobodę korzystania z przestrzeni oraz doskonałą integrację z otoczeniem. Ogromne tafle okien otwierają się na pobliskie lasy i kamienne zbocza, zacierając gdzieniegdzie granicę między domem a przyrodą. Jasne posadzki i ściany potęgują jeszcze efekt doświetlenia. Element ekstrawagancji wnosi sztuka nowoczesna, fortepian, znakomite głośniki, czy ikoniczne krzesła (Eames Plastic Side Chair DSR). Czerń i biel są tu równie naturalne, jak kora brzóz rosnących tuż za oknem. Jedyną „obcą” w tym krajobrazie barwą jest parę akcentów czerwieni w otwartym salonie i pomarańczowe dodatki w sypialni połączonej z łazienką. Dom idealnie wpasował się w klimat i gust właściciela, który nie boi się wyróżnić na tle typowej szwedzkiej architektury.


eko dom w Trosie - salon z kuchnią i jadalnią


otwarta kuchnia w domu pasywnym w Trosie

foto: Peter Hagström



Eko dom na skale

Solidna konstrukcja szkieletowa izolowana wełną mineralną, wykonany z podobnych komponentów dach, wykorzystanie energii pasywnej (solarnej) i rekuperator o wysokiej sprawności, precyzja połączeń – wszystko to razem gwarantuje niskie zużycie energii potrzebnej do ogrzania budynku. Podczas budowy domu H8 wykonano ogrom prac, polegających min. na … wysadzeniu skał. Tak –  płytę fundamentową eko domu H8 (spełniającą oczywiście rygorystyczne wymogi izolacyjności) posadowiono na najsolidniejszym z możliwych, podłożu skalnym. Już za parę miesięcy nikt nie będzie sobie zaprzątał głowy rozwiązanymi po drodze problemami technicznymi. Wszyscy będą natomiast zwracać uwagę na estetykę oraz funkcjonalność dobrze zrealizowanej inwestycji. Eko dom w Trosie intryguje formą, cieszy pięknymi wnętrzami i zaawansowanymi rozwiązaniami technicznymi – taka jest architektura domów Procyon.


Filharmonia w Szczecinie to nie lodowy pałac!

Filharmonia w Szczecinie – bryła inspirowana spadzistymi dachami pobliskich kamienic i monumentalnością klasycystycznych budynków. Strzelistością wież neogotyckich kościołów, które „upstrzyły” panoramę miasta i żurawiami portowymi. Idea wyłania się z kontekstu urbanistycznego. Postawiliśmy sobie za cel wykorzystać tę geometrię do ukształtowania nowej, rytmicznej kompozycji balansującej pomiędzy odczuciem wspomnianej masywności i strzelistości. Zastosowanie szklanej fasady tworzy jasny, przejrzysty obiekt i jednocześnie silnie kontrastuje z otoczeniem. Wnętrza budynku są proste, a spore okna dachowe wyraźnie domykają ich definicję w najwyższych partiach. Sala symfoniczna – dla odmiany – jest formą rzeźby osadzonej w „mineralnej” przestrzeni o luźno zarysowanych konturach.

(z opisu Estudio Barozzi Veiga)


sztrzelisty gmach nowej filharmonii w Szczecinie

fot. George Meitner, źródło: Filharmonia Szczecin


bryła nagrodzona nagrodą Mies van der Rohe Award 2015

fot.: ©Simon Menges; źródło: EBV



Kulturalny gmach

Filharmonia im. Mieczysława Karłowicza to dzieło międzynarodowego zespołu architektonicznego Barozzi Veiga (od nazwisk hiszpańsko-włoskiego duetu założycieli, Fabrizio Barozzi i Alberto Veiga). W powstanie obiektu zaangażowano również polską myśl (nie mogło być inaczej!) w osobach architektów: Agnieszki Samsel, Marty Zaballi-Grządziel oraz Jacka Lenarta (pracownia A4).


filharmonia w Szczecinie na tle zabudowy miasta

fot.: ©Hufton+Crow, źródło: EBV


filh. Szczecin przyklejona do starych kamienic

fot. Filip Kacalski, źródło: Filharmonia Szczecin



Gmach liczy sobie prawie 13 tysięcy m² powierzchni kulturalnej stworzonej na czterech naziemnych i dwóch podziemnych kondygnacjach.  Za rozległym foyer znajdują się dwie sale koncertowe: symfoniczna – w barwach Słońca (jej ściany pokryto płatkami złota) i kameralna, w tonacji Księżyca. Ponadto, mieszczą się tu sale prób, biura i garderoby, magazyn instrumentów, sklep muzyczny oraz Pauza Cafe. Wygospodarowano też przestrzeń wystawienniczą i konferencyjną. Filharmonia w Szczecinie dysponuje  1145 miejscami na obu widowniach.


4 poziom filharmonii w Szczecinie

fot. Bartek Barczyk; źródło: Filharmonia Szczecin


foyer, filharmonia im. M. Karłowicza

fot.: ©Simon Menges; źródło: EBV



Filharmonia w Szczecinie to nie lodowy pałac!

Projekt, zaiste bardzo śmiały, wyróżnia się formalną „lekkością” i prostotą. Owszem, filharmonia w Szczecinie z zewnątrz wygląda na zimną jak lód,  ale jakże przyjemnie jest wewnątrz. Inspiracją dla architektów były między innymi organy, a przede wszystkim, tak charakterystyczne dla gotyckiej architektury północnej Europy, zwieńczenia okolicznych kamienic – nie góra lodowa, jak powszechnie się sądzi. „To jest ten kod, który Europa rozumie” skomentował kiedyś Grzegorz Piątek (krytyk i historyk architektury).


muzyk - Rafał Gorzycki, filharmonia w Szczecinie

fot.: ©Simon Menges, źródło: EBV; po prawej: Rafał Gorzycki także zachwycił się Filharmonią w Szczecinie



Członkowie EBV także przyznają, że szukali dialogu, a nie konfliktu z otoczeniem. Znamienna jest nawet lokalizacja inwestycji – u zbiegu ulic Małopolskiej i Matejki.  Nowa filharmonia „wróciła” na miejsce dawnego centrum kulturalnego Szczecina – nieistniejącego już Domu Koncertowego (Konzerthaus)  wzniesionego na przełomie XIX i XX w., a zniszczonego w trakcie wojny.


nocna panorama Szczecina z widoczną filharmonią im. M. Karłowicza

fot. G. Meitner; źródło: Filharmonia Szczecin



Perły akustyki

O aspekt akustyczny filharmonii w Szczecinie zatroszczył się kataloński akustyk i fizyk, dr Higini Arau, któremu w pracach towarzyszyła Marta Zaballa-Grządziel. „Chodzą słuchy”, że czas pogłosu w sali kameralnej jest zgodny z projektowanym, co do jednej setnej sekundy. Sala Słoneczna zyskała swoje walory dźwiękowe dzięki specyficznej geometrii ścian i sufitów, opracowanej „pod batutą” Katalończyka. Zawodowcy porównują parametry sali symfonicznej do akustyki sali koncertowej Musikverein w Wiedniu.


sala Słoneczna, filharmonia Szczecin

fot.: ©Simon Menges, źródło: EBV



Muzyka i architektura unisono

Bryłę filharmonii w Szczecinie uhonorowano licznymi nagrodami, na czele z niezwykle prestiżową  Mies van der Rohe Award 2015, przyznawaną najlepszemu obiektowi architektury współczesnej w Europie oraz nagrodą główną w konkursie na najlepsze wnętrze użyteczności publicznej 2013-2014 Architektury Murator, pt. Życie w Architekturze – za „wykreowanie przestrzeni, w której muzyka i architektura harmonijnie grają brawurowy koncert.” Ten inauguracyjny wybrzmiał niedawno, bo we wrześniu ubiegłego roku, ale filharmonia w Szczecinie pojawiła się już na łamach magazynów związanych z tymi dwiema dziedzinami, zarówno w wersji papierowej, jak i w kanale on-line, na całym świecie.


kuluary filharmonii w Szczecinie

fot. Bartek Barczyk, źródło: Filharmonia Szczecin



Nie samym uchem …

Nowa ikona Szczecina dba nie tylko o melomanów. Fasada filharmonii, za dnia biała jak mleko, w nocy cała staje się majestatycznym, pastelowym ekranem, dostarczając niezwykłych wrażeń wizualnych. A i w repertuarze nie sama muzyka symfoniczna. Są i pokazy filmów, i wystawy. Rodzice mogą przyprowadzać na warsztaty muzyczne już 2-letnie pociechy. Miłośnicy jazzu znajdą coś dla siebie w każdy poniedziałek, w ramach cyklu Espressivo, a fani … „elektroniki” (tak!) powinni się zainteresować nowatorskim programem SoundLab.


hol filharmonii w Szczecinie

fot. George Meitner, źródło: Filharmonia Szczecin